Po paruset krokach gotowa bya pa w nieg, byle uciec tej torturze. Po kilkuset - doszy do wsi. Tu dopiero rozpytaa towarzyszki podry. Pokazano jej lich zagrod, naprzeciw wiejskiego cmentarza. Chop troch si targowa, przysta wreszcie na litr wdki. Siedziaa w kwano cuchncej, ale ciepej chaupie. Na piecu, w brudnych owczynach leniwie wodzio si za kudy troje dzieciakw. 